Strona główna
opoka.photoopoka.org.pl


2018-11-01 10:00
Monika Sztukiewicz

Święci żyją!

1 listopada - Zimno? Smutek? Deszcz, wspominanie zmarłych? Zastanawia mnie, dlaczego w naszej kulturze święto wszystkich świętych, nie ma w sobie nic lub bardzo niewiele z radości...

Autor/źródło: Pixabay, lloorraa, licencja: CC0

Jesień zagościła w Polsce już na dobre. Aura zewnętrzna wprowadza nas w melancholijny nastrój, pogoda nie zachęca do działania, a dodatkowo święto Wszystkich Świętych sprawia, że czujemy się w obowiązku, aby udać się na groby naszych bliskich zmarłych. Wizyty na cmentarzu zazwyczaj nie kojarzą nam się dobrze. Któż lubi wspominać moment ostatniego pożegnania z osobą, którą kochał? Raczej nie jest nam do śmiechu i radości w takich momentach... 

Jednak, czy naprawdę nic pozytywnego nie da się wyciągnąć z pierwszych dni listopada? Czy są one poświęcone tylko śmierci? 

Oczywiście, że nie! Śmierć, to dla nas katolików przejście do nowego życia w Chrystusie. Są to narodziny na nowo, a skoro narodziny, to wiążą się z czymś pozytywnym. Przecież, gdyby śmierć była faktycznym końcem ludzkiego istnienia, nie doświadczalibyśmy cudów za pośrednictwem świętych. Daje nam to nadzieję, że również nasi bliscy zmarli żyją w Chrystusie i mogą się za nami wstawiać. Jezus nie obiecał zbawienia wybranym. Jest ono za darmo dla każdego, kto tylko zechce je przyjąć. 

Za każdym razem, kiedy odmawiamy "Skład Apostolski", wyznajemy, że wierzymy w "świętych obcowanie". Dlaczego miałoby się to ograniczać tylko do takich wybitnych jednostek jak np. św. Augustyn, czy św. siostra Faustyna? Jest wielu "zwykłych, niezwykłych" ludzi, którzy w cichości swojego życia również zostali świętymi. Z tego powodu, święto Wszystkich Świętych, to święto także tych świętych, którzy nie zostali oficjalnie wyniesieni na ołtarze i nie zostali powszechnie nimi ogłoszonymi.
Co daje to nam? Nadzieję oraz możliwość na kontakt z tymi, których tak po ludzku nie ma. Przecież modlitwa to tak naprawdę rozmowa i budowanie relacji. A skoro możemy się modlić do świętych, to tym samym z nimi rozmawiać i utrzymywać, bądź nawiązywać więź. 
Tutaj może pojawić się pytanie, w porządku, ale co zrobić w przypadku, jeśli dana osoba umarła nie będąc w stanie łaski uświęcającej lub nie posiadając bliskiej relacji z Bogiem? Na pewno nie należy zwątpić w ogromne Boże miłosierdzie, z którego my żyjący tu na ziemi możemy korzystać i na Jego podstawie prosić o zbawienie dla bliskiego naszemu sercu człowieka. Ponadto to właśnie za dusze takich osób, 2 listopada, w Dzień Zaduszny modli się cały Kościół. Prosimy w nim Boga o zbawienie dla dusz, które dotychczas nie zjednoczyły się z Bogiem i nie zostały świętymi, ponieważ przebywają jeszcze w czyśćcu. 

Cóż szkodzi spróbować? A może akurat się okaże, że doświadczymy miłości Boga w nowy sposób, a oprócz tego nasze modlitwy pomogą danej osobie zjednoczyć się z Miłosiernym? 

Pamięć i szacunek okazywane zmarłym, poprzez chodzenie na groby jest piękna. Warto w tym geście spróbować również nawiązać nową relację z kimś nam bliskim i nie poprzestawać tylko na pozostawieniu kwiatów, czy zapalonego znicza na nagrobku.

Z jednej strony czujemy radość z życia wiecznego ważnych dla nas osób i ogromną nadzieję, że oni naprawdę są pośród świętych, ale z drugiej brak fizycznej obecności danej osoby niejednokrotnie wywołuje nasze łzy. Wprowadza nas to w zadumę i pokazuje, że ten dzień, który był wczoraj już nigdy więcej nie powróci, a życie nieustannie przemija. To wszystko nakłania nas do refleksji, tych wywołujących radość i do tych wywołujących smutek. 

Warto połączyć oba te stany - radość i nadzieję, z zadumą i wspominaniem tego co przeminęło, a może się wtedy okazać, że odkryjemy nową perspektywę życia, która zmotywuje nas do cieszenia się każdym dniem i chwilą spędzoną z najbliższymi oraz da nam wiarę, że nasze życie nie kończy się tutaj na ziemi.


Podziel się tym materiałem z innymi: