Strona główna
opoka.photoopoka.org.pl


2020-03-22 12:45
PS

Służyć prawdą wspólnocie wierzących

Pierwszy piątek Wielkiego Postu, przeżywany w Kościele jako dzień modlitwy i pokuty za grzech wykorzystania seksualnego małoletnich, stał się dla mnie pewnego rodzaju zderzeniem z dwiema rzeczywistościami.

Autor/źródło: ochrona.episkopat.pl

Pierwszy piątek Wielkiego Postu, przeżywany w Kościele jako dzień modlitwy i pokuty za grzech wykorzystania seksualnego małoletnich, stał się dla mnie pewnego rodzaju zderzeniem z dwiema rzeczywistościami. Z jednej strony realne działanie i modlitwa ludzi Kościoła, z drugiej – raniąca narracja lub milczenie niektórych kościelnych mediów.

Nie przypuszczałam, że mogę natrafić na media katolickie, których materiały doprowadzą mnie do stanu, w jaki popadałam wyłącznie, aby przetrwać krzywdzenie. Wtedy stawałam obok siebie, aby przetrwać. Smutne, że to się powtarza, gdyż w taki stan popadałam wyłącznie, aby przetrwać krzywdzenie.

To, co usłyszałam narzucało ludziom negatywne nastawienie do osób skrzywdzonych. Bo przecież fałszywie oskarżają, są żądni pieniędzy...  Oszczędzę wam kolejnych oszczerstw, bo mogłyby niejedną osobę przygnębić. Również taką, która jest już świadoma naszej krzywdy i kibicuje, aby się nam udało zatroszczyć o nas samych. Wielu nawet nie jest świadomych, jak bardzo pomocna w zdrowieniu jest sprawiedliwość! Dla niejednej osoby skrzywdzonej może to oznaczać wydostanie się z więzienia, jakie zbudował sprawca.

Z pewnością nikt nie chciałby trwać w takim więzieniu, w którym kraty zbudowane są z manipulacji, strachu, bólu, samotności, odrzucenia, także przez komentarze, które wprost nazywają nas oszustami albo wręcz oskarżają o prostytucję. Tak, są takie komentarze! One sprawiają, że niejedna osoba woli trwać w ukryciu, aby nie zostać publicznie zlinczowana.

Tak właśnie się poczułam, gdy wysłuchałam pewnej audycji. Myślałam, że śnię... Rozgłośnia katolicka, mająca duży wpływ na ludzi w całej Polsce, podjudza przeciw nam, bezbronnym. Miejsce, które powinno zachęcać do przygarnięcia nas i otoczenia modlitwą, zachowuje się wręcz odwrotnie. Zachowuje się sprzecznie z tym, czego uczy Jezus!

Dlatego nie dziwię się, gdy czytam kolejne świadectwo osoby skrzywdzonej, że nie czuje się w Kościele jak w domu, a nawet, że czuje się wyproszona za drzwi. Jesteśmy jak okaleczeni i pobici przez zbójów i potrzebujemy Samarytanina. Jesteśmy paralitykami, którzy potrzebują przyjaciół, którzy zaniosą nas do Jezusa. Jesteśmy jak ślepi, przez co nie jesteśmy zdolni dostrzec piękna, tylko trwamy w ciemnościach. Jesteśmy jak trędowaci, od których ludzie uciekają, gdy tylko usłyszą dzwonek. Jesteśmy głusi i niemi, gdyż zabrano nam głos i zatkano uszy krzykiem i manipulacją.

Dlatego wielu liczy na pomoc mediów katolickich lub świeckich. Mając nadzieję, że nie potraktuje się nas po raz kolejny jak przedmioty, aby krzywdziciele mogli zostać nazwani „niesłusznie skrzywdzonymi”. Wydaje się to sprzeczne samo w sobie.

Ta rozgłośnia zarzuca, że pedofilią atakujemy Kościół. Jako wspólnota osób ochrzczonych mamy obowiązek uwzględnić każdy przypadek przemocy seksualnej, jaki miał miejsce w ramach Kościoła katolickiego. Tutaj nie chodzi wyłącznie o duchownych. Oczywiście, krzywda zadana przez duchownego jest podwójnie okrutna, gdyż zniekształca obraz Boga bądź wprost wydziera Go z serca. Ci, którzy mimo krzywdy nie utracili wiary, to istny cud. Niestety, prawdopodobnie większość osób w ten sposób skrzywdzonych tego cudu nie doświadczyła.  

Kościół to nie sami duchowni. To także ludzie świeccy. Więc jak moglibyśmy atakować Kościół? To tak jakbyśmy atakowali samych siebie.

Często oskarżenia są wypowiedziane przez osobę bardzo wzburzoną brakiem reakcji właśnie wtedy, gdy miała nadzieję na zmianę. W tym wzburzeniu jest cała krzywda, którą ta osoba stara się uzewnętrznić, aby jej te wzburzone emocje nie zabiły.

Osobiście trwam w tej klatce, w której emocje odbierają oddech. Nadal nie potrafię odreagować we właściwy sposób tego, co się wydarzyło, gdy byłam dzieckiem. Od wielu lat czuję się tak, jakbym trwała w zawieszeniu. Sparaliżowana z powodu autorytetu sprawcy. Więc nazywanie mnie oszustem, który dąży do wyłudzenia pieniędzy, jest kolejnym bolesnym ciosem. A ja nadal czuję się bezradnym dzieckiem, które nie wie, jak poradzić sobie z traumą. Dzieckiem, które uciekło w milczenie. Dzieckiem, które boi się i bez pomocy nie wychodzi z domu.  Mogłabym napisać o wiele dłuższą litanię. Gdyby dopisały się do niej inne osoby skrzywdzone przez jakiegoś księdza, ukazałaby ona tragedię nie do ogarnięcia. Dlaczego, jeśli czegoś nie rozumiemy, od razu musimy negować prawdziwość takich historii?

Atak na skrzywdzonych w reakcji na kolejne zgłoszenia i postrzegany jako jedyna forma troski o Kościół, ukazuje jedynie prymitywizm osób niby wykształconych i znających słowa Jezusa. Odkrywa prawdziwe oblicze tych, którzy powinni wnosić pokój, a szerzą agresję, mieli błogosławić, a ślą przekleństwo. I to na bezbronne dzieci! Na dzieci bezradne z powodu zadanych im przez dorosłego ran!

Niezbędna jest tu korekta ostrości widzenia: zachęcam do zmiany okulisty, aby wreszcie nabyć właściwe okulary, przez które będzie można dostrzec wreszcie naszą krzywdę taką, jaką ona faktycznie jest. Zobaczyć, że posiadamy prawo do sprawiedliwości jak każdy obywatel.

Proszę o modlitwę w intencji mediów. Przede wszystkim katolickich, które notorycznie milczą (wystarczyło wejść na kilka portali rozgłośni katolickich 28 lutego!)  albo – jak ten, o którym wspominam – podburzają przeciw nam.

Wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w tym samym Kościele. Nawet jeżeli są osoby, które odeszły z powodu doznanej krzywdy, to doznały jej, będąc w Kościele katolickim.

Co ciekawe, tym razem oberwało się również biskupom. Zostali zaatakowani, bo zdaniem gościa audycji aktywnie uczestniczą w walce z Kościołem poprzez oskarżanie niewinnych kapłanów (sic!). Komu chciał się przypodobać gość audycji? Sprawcom? Jakiejś części opinii publicznej? Takie oskarżenia pod adresem biskupów, że rzekomo krzywdzą „niewinnych” kapłanów, uderza w trzech ostatnich papieży, którzy mierzą się z tym dramatem, poczynając od Jana Pawła II. Uderzają w tych świeckich i duchownych, którzy od wielu lat są zaangażowani na rzecz prawdy i oczyszczenia Kościoła.

Miałam kontakt z kilkoma biskupami, którzy dali dobre świadectwo, nie na pokaz. Byłoby bardzo przydatne, by biskupi powiedzieli o wszystkich działaniach podjętych w diecezjach i w zakonach bez obaw, że pojawią się grupy ludzi atakujących ich ze sprzecznych nieraz powodów. Takie ataki mogą być wywołane przez inicjatywy modlitewne w intencji osób skrzywdzonych. Dla niektórych ta forma zaangażowania jest śmieszna, bo nic nie kosztuje. Dla innych takie działanie jest szkodliwe, gdyż jest – ich zdaniem – kłamliwym przyznawaniem się do nieistniejących przestępstw.

Potrafię zrozumieć argument, że modlitwa nic nie kosztuje. Czasem powraca w mojej głowie pytanie: co pomoże mi modlitwa, skoro każdego dnia tak czy inaczej ta rana się odnawia? Równocześnie, co dopiero odkryłam, powoli przybywa wrażliwszych kapłanów, którzy uczą się tej wrażliwości na modlitwie w naszej intencji. Modlitwa – rozmowa z Bogiem – przemienia najpierw osobę modlącą się. To tchnęło nadzieję w moje serce.

Niemniej, nie rozumiem rozgłośni katolickich, które posiadając wiarygodne informacje o dniu modlitwy i pokuty, nie umieściły tej informacji na swej stronie internetowej. Milczały. Widocznie uznały – jak wobec mnie wyraził to jeden z pracowników takiego radia – że nie ma takiej potrzeby i wystarczy wiadomość podana w audycji radiowej. Dobrze, że takie materiały w ogóle się pojawiły. Niektóre rozgłośnie przygotowały rozmowy na ten temat, transmitowały nabożeństwa w intencji osób pokrzywdzonych, podały relację z obchodów w diecezji. Jednak nie każdy słucha radia przez całą dobę, niektórzy czynią to sporadycznie. Czytają za to materiały umieszczone na portalu rozgłośni, gdzie pojawia się zachęta do uczestnictwa w audycji czy nabożeństwie... A jeśli tych informacji nie ma? Trzeba zadać sobie pytanie: czy faktycznie media, które podają się za katolickie, służą prawdą wspólnocie wierzących?

„Jezu, leżący pod krzyżem, proszę niechaj media oraz inni obserwatorzy naszej krzywdy zaniechają bierności bezmyślnego tłumu”.



/Tekst przesłany do Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. Zezwala się na kopiowanie w całości z podaniem źródła - ochrona.episkopat.pl/



Podziel się tym materiałem z innymi: