Strona główna
opoka.org.pl
2020-11-15 02:40
ds / Dariusz Stępień

Proroctwa nakładają na Polaków wielką odpowiedzialność

Czy Bóg przygotował nas na dzisiejsze czasy pandemii i zamętu w Kościele? Czy słowa siostry Faustyny o tym, że „iskra wyjdzie z Polski” to powód do dumy i radości dla Polaków? A może jednak ogromne brzemię odpowiedzialności złożone na nasze barki? Piszę o tym, co zrobić, aby odpowiedzieć na te wyzwania w codziennym życiu.

Autor/źródło: Dariusz Stępień

Na początku XX wieku Bóg objawił swoje tajemnice czterem polskim zakonnicom. Ich losy były różne. Jedna skończyła jako heretyczka, inna została wielką świętą Kościoła katolickiego, pozostałe będą wyniesione na ołtarze. Wszystkie jednak otrzymały ten sam dar, czyli niezwykłe orędzie o Bożym Miłosierdziu, które na zawsze zmieniło świat. 

Co zobaczyły polskie mistyczki? Dlaczego Bóg wybrał na miejsce tych objawień właśnie naszą ojczyznę? Czy proroctwo o iskrze, która wyjdzie z Polski, ciągle czeka na swoje spełnienie? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Tomasz P. Terlikowski w swojej książce „Iskra wyjdzie z Polski… Apokaliptyczne objawienia Miłosierdzia Bożego”.

Historia Kościoła pokazuje, że czasem Bóg chce przygotować świat na trudne czasy, powołując mistyków, którzy ogłoszą ludziom Jego zbawienne orędzie.

„Nieco ponad sto pięćdziesiąt lat temu Bóg po raz pierwszy objawił w Polsce tę niesamowitą nowinę, a później, gdy pierwsza wizjonerka Maria Franciszka Kozłowska zeszła z drogi Bożej, ponowił je w nieco innej formie i przekazał kolejnym polskim dziewczętom: św. Faustynie Kowalskiej, siostrze Leonii Nastał i siostrze Robercie Babiak. Tak jakby chciał, żeby to właśnie w Polsce ujawniło się światło dla świata na nadchodzące trudne dni. Wielkim nauczycielem Miłosierdzia Bożego był także pochodzący z Polski papież św. Jan Paweł II, a Polacy i przez niego, i przez samego Pana Jezusa zostali wezwani do tego, by być świadkami tej niezwykłej prawdy”.

Tak pisze autor w swojej książce o roli Polski i Polaków w szczerzeniu kultu Bożego Miłosierdzia. I choć proroctwa nie mają daty ważności, to w tych szczególnie trudnych dla nas i Kościoła w Polsce czasach, pytamy siebie czy to, co kiedyś słyszeli od Jezusa święci i mistycy, wypełnia się właśnie teraz na naszych oczach.

Wyjątkowy kryzys

Wiele wskazuje na to, że z punktu widzenia historii ostatnich kilkudziesięciu lat jako Kościół w Polsce i społeczeństwo jesteśmy w trakcie dużego kryzysu. Trudno go porównywać z wielkim kryzysem z końca lat dwudziestych XX wieku. Jednak należy podkreślić, że trzeba wziąć pod uwagę, że obejmuje on wiele sfer naszego życia, od ekonomii, przez zmiany polityczne, społeczne i religijne. I to bez wątpienia rzecz be precedensu w historii. Szokowym zmianom dotychczas podlegały poszczególne sfery naszej aktywności, podczas, gdy pozostałe stanowiły dla ludzi swego rodzaju kotwicę, która pozwalała przetrwać trudny czas. Gdy zapadały się podstawy ekonomiczne naszej egzystencji, ukojenie i nadzieję odnajdywaliśmy w religii i relacjach społecznych i rodzinnych.

Obecny kryzys dotyka wiele sfer naraz. Trwa zamieszanie w Kościele, związane z wyjaśnianiem nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Jesteśmy w trakcie pandemii koronawirusa, który podkopuje nasze bezpieczeństwo ekonomiczne i wprowadza niepewność o przyszły los naszych rodzin. Żyjemy w izolacji, ograniczając kontakty międzyludzkie a nawet nie mając dostępu do sakramentów. Do tego przetaczająca się rewolucja światopoglądowa i ideologiczny spór na ulicach.

Czy jesteśmy na to przygotowani?

Wywyższę Polskę

Powiedział o tym Jezus do świętej Faustyny podczas jednego z objawień. Jego słowa, zapisane przez nią w „Dzienniczku”, brzmiały: „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje”.

Te słowa były na różne sposoby interpretowane. Dzisiaj chyba nie wzbudza już wątpliwości, że tą „iskrą” jest orędzie Bożego miłosierdzia.

Jak to rozumieć? Co to oznacza? Nadejście końca czasów czy początek wielkiego ognia wiary, który zapłonie w naszych sercach? Przecież iskra najpierw tli się, by w efekcie rozpalać większy ogień. I tak jak efektem średniowiecznej pandemii “czarnej śmierci” i była głęboka reforma Kościoła, rozwój mistyki i tysiące nawróceń, a potem i większa solidarność społeczna, tak może być i teraz.

Miłosierdzie i nasza odpowiedzialność

Lekarstwem na lęk, strach, poczucie beznadziei jest Boże Miłosierdzie. Nieco ponad sto pięćdziesiąt lat temu Bóg po raz pierwszy objawił w Polsce tę niesamowitą nowinę a później przekazał je kolejnym polskim dziewczętom: św. Faustynie Kowalskiej, siostrze Leonii Nastał i siostrze Robercie Babiak. Takie spostrzeżenie przekazuje Terlikowski w swojej książce. I dodaje, że można odnieść wrażenie, że to tak jakby Bóg chciał, żeby to właśnie w Polsce ujawniło się światło dla świata na nadchodzące trudne dni.

Każdy z nas dostał osobiste zadanie i swoisty szkaplerz, który ochroni od złego. To Boża obietnica, że „dusza, która czcić będzie obraz Jezusa Miłosiernego, nie zginie” a także zapewnienie, że „już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci” (Dz. 47).

Co potrzeba? Tomasz Terlikowski zauważa, że życie zakonne u wszystkich mistyczek opierało się na ukryciu i pokornym przyjmowaniu woli Bożej. Tak właśnie przeżywały je zarówno siostra Leonia Nastał, jak i siostra Roberta Babiak czy św. Faustyna. Życie św. Faustyny jest lepiej znane i wiadomo, jak bardzo ukryta była jej świętość, jak często nawet współsiostry nie były w stanie jej dostrzec i jak pokornie przyjmowała ona wszystkie zadania i polecenia.

Pokora i ufność są nam niezbędne jako tym, którym powierzone zostały objawienia Bożego Miłosierdzia. Będziemy z ich przestrzegania, głoszenia, życia nimi szczególnie dokładnie sądzeni, zauważa autor omawianej książki i na zakończenie przytacza słowa Jezusa z Ewangelii św. Łukasza:

„Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą” (Łk 12, 47–48).

Więcej ważnych i ciekawych artykułów na stronie opoka.org.pl →


Podziel się tym materiałem z innymi:


 

Polecamy
2020-11-13 17:00:35
miniaturka

Zmiany w sposobie edukacji - kluczem do powstrzymania epidemii fake newsów?

Eksperci są zgodni, że konieczna jest kompleksowa zmiana w podejściu do systemu edukacji, aby skuteczniej walczyć z plagą fake newsów. Dyskusja odbyła się przy okazji ogłoszenia nowego partnera dla projektu FakeHunter realizowanego wspólnie przez Polską Agencję Prasową i GovTech.
2020-11-13 19:02:43
miniaturka

Abp Viganò o raporcie Sekretariatu Stanu w sprawie McCarricka

Arcybiskup Carlo Maria Viganò twierdzi, że w wypracowaniu tego dokumentu nie zasięgano jego opinii. Zaprzeczył zarzutom wobec własnej osoby i obciąża kardynała Angelo Sodano odpowiedzialnością za podjęte decyzje i zaniechania w sprawie byłego kardynała McCarricka.
2020-11-13 19:03:34
miniaturka

O przestępstwach McCarricka wiedziały także władze cywilne

O. Hans Zollner SJ stwierdził, że nie tylko duchowni wiedzieli o przestępstwach byłego kardynała McCarricka, ale także władze cywilne i uznał, że watykański raport w jego sprawie jest wzorem badania procedur kościelnych.
2020-11-14 11:04:06
miniaturka

Adam Bodnar nie pomoże elżbietankom

Rzecznik Praw Obywatelskich nie widzi problemu w utrwalaniu stereotypów i dyskryminacji grup społecznych. Wyżej stawia prawo do wolności słowa i opinii niż obronę godności człowieka. Tak można zinterpretować odpowiedź Adama Bodnara na list otwarty sióstr elżbietanek z Poznania.
2020-11-14 11:04:32
miniaturka

O. Maciej Zięba OP: Na temat McCarricka nic nie wykryły także amerykańskie media

McCarrick od 1996 do 2014 r. współpracował z kolejnymi prezydentami USA – Clintonem, Bushem i Obamą. Oni też nie poznali się na ciemnej stronie jego życia. W 2000 r. Clinton wręczył kardynałowi Nagrodę Praw Człowieka, a Bush w 2004 r. publicznie mówił, że „jest dumny, że może nazywać go swoim przyjacielem”.
2020-11-14 11:06:05
miniaturka

W życiu liczy się nie iloraz inteligencji, ale pomnożenie darów Bożych

W języku polskim słowo talent wcale nie oznacza określonej kwoty pieniężnej, jak było to rozumiane w języku greckim, w którym została spisana Ewangelia. Słowo talent po polsku oznacza umiejętności i zdolności danej osoby.