Strona główna
opoka.org.pl
2019-03-18 11:45
ek / Beata Zajączkowska

Powolna agonia Wenezueli

Wenezuelczycy umierają z głodu, pragnienia i braku potrzebnych leków.

Demonstracje - Quebec, Kanada
Autor/źródło: The Photographer/commons.wikimedia.org/licencja CC BY-SA 4.0

Ta dramatyczna sytuacja nie może być dalej częścią walki politycznej prowadzonej przez prezydenta Nicolasa Maduro. Wskazują na to biskupi tego południowoamerykańskiego kraju apelując do wojska, by sprzeciwiło się dyktaturze, stanęło u boku cierpiących ludzi i nie godziło się na sianie dalszych represji.

Awaria systemu energetycznego w Wenezueli, która poskutkowała kilkudniowymi przerwami w dostawach prądu, uniemożliwiając m.in. pracę szpitali, stała się symboliczną kroplą, która przelała czarę goryczy wenezuelskiego społeczeństwa. „Brak prądu pogorszył i tak już dramatyczną sytuację żywnościową w kraju. Nie działały lodówki, ani maszyny do oczyszczania wody” – mówi sekretarz wenezuelskiego episkopatu. Bp José Trinidad Fernández wskazuje, że wobec wzrostu zagrożenia epidemiami Caritas w trybie pilnym rozprowadza tabletki do odkażania wody. Nic innego nie można zrobić, bo w kraju brakuje odpowiednich szczepionek, a czekające na granicy konwoje z pomocy humanitarną, w tym z lekami, wciąż nie mogą wjechać do Wenezueli.

„Trzeba zjednoczyć wysiłki, by uratować nasz kraj. Kryzys jest tak ogromny, że żadna grupa polityczna czy społeczna w pojedynkę nie jest mu wstanie sprostać” – podkreślają wenezuelscy biskupi. „Powolna agonia Wenezueli każdego dnia naznaczona jest kolejnymi ofiarami śmiertelnymi” – wskazuje ordynariusz San Carlos. Z kolei biskup Trujillo, gdzie prądu brakowało non stop przez 110 godzin zauważa, że ludzie oczekują konkretnych zmian. „Rząd nie może nadal podsycać kultury śmierci. Trzeba położyć kres absurdalnym i haniebnym represjom” – apelują wenezuelscy biskupi wzywając prezydenta Maduro do natychmiastowego otwarcia granic i dostarczenia potrzebującym koniecznej pomoc humanitarnej.

W tym kontekście ordynariusz przygranicznej diecezji San Cristóbal wskazuje na niegodziwość dyktatora. Prezydent zgodził się wprawdzie na otwarcie granicy z Kolumbią, tak by młodzież ucząca się w tym kraju mogła wrócić do szkół. Jednak po lekcjach uczniowie są dokładnie kontrolowani na granicy, tak by nie mogli przemycić dla swych bliskich pożywienia i potrzebnych leków.

Źródło: www.vaticannews.va

Więcej ważnych i ciekawych artykułów na stronie opoka.org.pl →


Podziel się tym materiałem z innymi:


 

Polecamy