Strona główna
Serwis jest częścią opoka.org.pl
2017-03-02 08:52
rk

Bp Greger: człowiek – garść prochu – dla Boga jest umiłowanym dzieckiem

„Gdyby prawda o ludzkim życiu była zamknięta tylko w garści prochu, to dziś kościoły byłyby puste” – zauważył bp Piotr Greger.

Środa Popielcowa w bielskiej katedrze
Autor/źródło: rk

„Gdyby prawda o ludzkim życiu była zamknięta tylko w garści prochu, to dziś kościoły byłyby puste” – zauważył bp Piotr Greger, który w bielskiej katedrze przewodniczył 1 marca liturgii Środy Popielcowej. Bielsko-żywiecki biskup pomocniczy wezwał, by nie rozpaczać z powodu ludzkiej przemijalności, lecz, by dziękować Bogu za jego miłość, „dzięki której jesteśmy i która nieustannie każdego z nas kształtuje”.

W homilii bp Greger nawiązał do związanej ze Środą Popielcową symboliki popiołu. Zauważył, że podczas gdy współczesnemu człowiekowi popiół przypomina, że materialna część ludzkiego istnienia kończy się i przemija, dla człowieka wierzącego popiół jest przypomnieniem faktu stworzenia oraz prawdy o grzechu.

„Gdyby prawda o ludzkim życiu była zamknięta tylko w garści prochu, to dziś kościoły byłyby puste. Nikt nie byłby w stanie wysłuchać i przyjąć tego, że jest tylko prochem. Ta prawda wypełniałaby nasze umysły i serca grozą pesymizmu. Jest to jednak pierwsza, elementarna prawda o każdym z nas, której nie możemy w żaden sposób podważyć czy się jej sprzeciwić” – podkreślił biskup, apelując, by liturgiczny czas Wielkiego Postu rozpocząć od uświadomienia sobie tej prawdy, „by później na jej fundamentach budować solidne filary chrześcijańskiego życia”.

Biskup podkreślił jednocześnie, że człowieka – garść prochu – do końca i bezgranicznie umiłował Bóg. „Mając świadomość tej prawdy, słysząc dziś nad swoją głową słowa wielkiej egzystencjalnej prawdy – prochem jesteś, nie rozpaczamy, ale dziękujemy Bogu za jego miłość, dzięki której jesteśmy i która nieustannie każdego z nas kształtuje. Sami z siebie bylibyśmy tylko garścią prochu, ale dlatego, że znaleźliśmy się w rękach Boga, jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi przeznaczonymi do życia bez końca” – zaznaczył kaznodzieja.

Zdaniem biskupa, doświadczenie przemijalności ludzkiej egzystencji jest trudne do zaakceptowania dla człowieka. „To zawsze jest wielki wstrząs. Jeżeli w obliczu takiej sytuacji zobaczymy tylko proch, to rodzi się w człowieku pytanie: jaki sens ma moje życie, skoro wiatr rozniesie moje prochy i nie pozostanie po nich ani śladu? Jeżeli jednak uświadomimy sobie, że jesteśmy w rękach kochającego Boga, to ta garść prochu i całe dzieje człowieka mają głęboki sens, są bowiem tworzywem wiecznej miłości” – stwierdził i życzył na koniec „przeżycia i doświadczenia Bożej miłości, które może prawdziwie człowieka uszczęśliwić”.



Podziel się tym materiałem z innymi: