Susza doskwiera! Susza boli! Pilnie potrzebna pomoc ludziom w Kenii!

Dzieci w Kenii musiały zrezygnować z nauki, aby iść razem z bydłem kilkadziesiąt kilometrów w poszukiwaniu wody. Trwa susza. Potrzebna im pomoc!

W Kenii trwa ogromna susza. Doskwiera coraz bardziej. Najtrudniejsza sytuacja jest na terenach sawanny, gdzie zupełnie nie było deszczu. - Ndumuru, Samburu, Linjoka i Lukununu to nasze misje, gdzie uczestniczymy w dramacie walki o każdy dzień. Misja w Laare jest teraz jedyną nadzieją dla mieszkańców - mówi s. Alicja Kaszczuk.

Ludzie przychodzą do misji w Laare po kawałek chleba, pokonując 20-30 kilometrów.

- Nie chcą nic, prócz picia i jedzenia, proponując swoją pracę w zamian. Nie chcą nawet fasoli i kukurydzy na zapas - mówi s. Alicja Kaszczuk.

- "Siostro, przecież my tego nie mamy w czym ugotować, pomrzemy z głodu nad tą torebką z jedzeniem, bo sucho, fasoli nie zjemy" - mówią jej Kenijczycy.

Woda przyjeżdża w cysternach. Kosztuje jednak prawie tyle samo, co drogie, ekskluzywne napoje. Ludzie kupują wodę, ale wydzielają jej porcje tak, aby starczyło jak najdłużej. To już druga z kolei deszczowa pora... bez deszczu. - Wielbłądy od dwóch tygodni nic nie piły, a za jedzeniem przeszły już ponad 70 kilometrów. Pasterze mówią, że wytrzymają do 90 dni... Jeśli choć troszeczkę popada, to będzie dobrze - mówi s. Alicja. - My jeździmy i dokarmiamy dzieci w szkołach. Wiele dzieciaków musiało zrezygnować z nauki, aby iść z bydłem kilkadziesiąt kilometrów w poszukiwaniu wody.

Susza boli. Susza doskwiera. Co za tym idzie, brak wody rodzi kolejny problem - problem z pchłą piaskową. Robaki wchodzą pod skórę i wyjadają stopy oraz dłonie. Jedyna woda jaką wczoraj mieli ludzie u s. Alicji, to... dwa kubki. Siódemka dzieci umyła w niej stopy. - Tylko stopy, bo na więcej nie starczyło. My mieliśmy jeszcze środki dezynfekujące, wiec nie było tak źle. Z pustymi karnistami dzieci pójdą dzisiaj kilka kilometrów do najbliższego ujęcia wody - mówi s. Kaszczuk.

Jeśli susza przeciągnie się, to będzie prawdziwy koszmar dla wielu ubogich. Następny deszcz przewidywany jest dopiero w październiku.

Nie tak dawno był obchodzony Międzynarodowy Dzień Dziecka Afrykańskiego. Dzieci w Kenii nie marzą o prezentach, ale o tym, by mogły pójść spać bez ścisku w żołądku. Tylko tyle.

Potrzebna pomoc. Jeśli ktoś chce pomóc, może wesprzeć misję:

Fundacja Księdza Orione Czyńmy Dobro
ul. Lindleya 12, 02-005 Warszawa
Numer rachunku: PL 14 1240 1053 1111 0010 4353 6691
Kod SWIFT: PKOPPLPW

Koniecznie z dopiskiem: misja Laare

Siostra Alicja przyjmie też każdą rzeczową pomoc w postaci paczek. Można w nich przesłać kaszki dla dzieci, mleko w proszku, witaminy, środki czystości, ubrania i buty. Podstawowe potrzeby.

Paczki można wysyłać na adres:

Sr Alicja Kaszczuk
Little Missionary sisters of charity
P. O. Box 149
60 601 Laare
Meru North
Kenya

Paczki koniecznie z dopiskiem: For poor children Laare


A. Czylok

zdjęcia od: s. A. Kaszczuk

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama