Ewangelicy reformowani o wydarzeniach w Białymstoku: solidarność z ofiarami przemocy

Jeśli nasz kraj mamy budować na chrześcijańskich wartościach, powinniśmy w tym celu posługiwać się miłością, a nie ukrytą w kamieniach lub maskowaną pięknymi słowami nienawiścią - podkreślili w przyjętym wczoraj stanowisku duchowni Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w RP.

Nawiązując do sobotnich wydarzeń w Białymstoku, wyrazili solidarność z ofiarami przemocy i nienawiści - "ponieważ tak nakazuje nam nasza wiara w Jedynego, miłującego człowieka Boga".

W sobotę po południu ulicami Białegostoku przeszedł Marsz Równości. Pochód jego uczestników zakłócili pseudokibice, rzucając w manifestantów kamieniami, jajkami i petardami. Policja musiała użyć gazu. Zatrzymano kilkudziesięciu pseudokibiców, a łącznie ustalono tożsamość ponad 70 osób związanych z incydentami podczas Marszu.

Na sobotnie wydarzenia zareagowali w przyjętym w Zelowie stanowisku duchowni Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w RP. Jak podkreślili, wszelkie próby traktowania z wyższością drugiego człowieka są przeciwne Bożej miłości wobec człowieka.

"Kiedy dochodzi do tego jeszcze przemoc, fizyczna lub słowna, nienawiść i deprecjonowanie drugiego człowieka dla jego poglądów, cech fizycznych, języka, wyznania, orientacji, przynależności etc., docieramy do przestrzeni nie tylko nam obcej, ale i w naszym przekonaniu przeciwnej Bożej Ewangelii miłości" - brzmi stanowisko ewangelików reformowanych.

"Tak stało się niestety przed paroma dniami w Białymstoku podczas legalnego marszu równości i nie jest to zdarzenie odosobnione. My, duchowni Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w RP stanowczo się temu sprzeciwiamy solidaryzując się jednocześnie z ofiarami tejże przemocy i nienawiści, ponieważ tak nakazuje nam nasza wiara w Jedynego, miłującego człowieka Boga i Zbawiciela" - podkreślono w stanowisku.

"Nie uważamy zgodnego z prawem i Konstytucją wyrażania oraz manifestowania własnych poglądów za atak, ani za zagrożenie dla któregokolwiek Kościoła czy też Chrześcijaństwa w ogóle. Pamiętamy też, że Jezus Chrystus nakazywał swym wyznawcom nadstawianie drugiego policzka, a nie ciskanie kamieniami…" - napisali ewangelicy reformowani.

Wyrazili też nadzieję, że "jeśli nasz kraj mamy budować na chrześcijańskich wartościach (...) że będziemy w tym celu posługiwać się miłością, a nie ukrytą w kamieniach lub maskowaną pięknymi słowami nienawiścią".

Na sobotnie wydarzenia zareagował wcześniej na swoim profilu na Twitterze bp Jerzy Samiec, Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP.

"Odrażająca przemoc i nienawiść w pięknym Białymstoku. Bóg potrzebuje rąk ludzi nie do rzucania kamieniami, a do czynów miłosierdzia, chce naszych ust nie do potępiania, a do obrony krzywdzonych. Bóg nie potrzebuje naszej obrony, ale prawa obywatelskie już tak" - napisał bp Samiec.

W poniedziałek komunikat w sprawie wydarzeń w Białymstoku wystosował także metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda.

"Nie do pogodzenia z postawą chrześcijanina, były akty przemocy i pogardy. Naszym obowiązkiem jest bronienie wartości narzędziami, które zawsze wpisują się w szacunek do każdego człowieka" - napisał abp Wojda.

"Naszym obowiązkiem jest bronienie wartości narzędziami, które zawsze wpisują się w przykazanie miłości bliźniego i szacunek do każdego człowieka" - dodał metropolita białostocki.

lk / Warszawa, Zelów

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama